Komentarz do wpisu: Polska siatkówka w ..., repres1
Lubisz, Rafale, piłkę kopaną. Przyznaj szczerze, czy uważałeś Portugalię za pewnego faworyta do złota? Myślę, że nie. Czy uważałeś Hiszpanów za słabeuszy? To jest właśnie istota sportu. Po turnieju nietrudno o "mądrości".
Polska siatkówka jest w gronie 7 państw, z których każde może wygrać każdą imprezę, ale i zająć 7. albo nawet dalsze miejsce. Jedno z tych państw (Serbia) nie załapało się na Igrzyska. Jedno (Francja) nie wyszło z grupy. Pozostałe (Brazylia, Polska, USA, Włochy, Rosja) walczyły między sobą. Ktoś musiał wygrać. Ktoś musiał przegrać. Dziś żadna z tych reprezentacji nie jest "o klasę lepsza od innych".
Siatkówka to sport dla perfekcjonistów. Wygra ten, kto w danym dniu będzie najbardziej perfekcyjny. W danym dniu!
Gdyby Włosi nie podnieśli się po fatalnie przegranym secie z USA, już słyszę te komentarze "o słabości Włochów i potędze USA". A przecież to tylko chwila w meczu - w grze, w której nie wystarczy "nastrzelać bramek i dowieźć wynik".
Czytam komentarze o "cieplarnianych warunkach w polskiej lidze" i bzdety o wielkości ligi rosyjskiej i włoskiej. Który Włoch gra w lidze rosyjskiej? Który Rosjanin gra w lidze włoskiej? Oni nie mają "cieplarnianych warunków"? Przecież to naturalne, że Polacy grają w polskiej lidze, która była bardzo mocna i bardzo wymagająca.
W siatkówce liga do niczego nie przygotowuje. Rozgrywki klubowe i reprezentacyjne to dwie zupełnie odmienne bajki. Najpierw trochę "odpoczynku" po sezonie klubowym/reprezentacyjnym, a później zaczynamy pracę od początku, w nowej drużynie, w której nie grałeś przez kilka miesięcy. I albo wypracujesz perfekcję, albo nie.
Miałem nadzieję na medal. Jest mi smutno, że medalu nie mamy.
Czy Polska w piłkarskich ME'16 mogła wygrać z Portugalią? Mogła! Nie wygrała, ale nie może to być powodem do powątpiewania w klasę zespołu Nawałki. To samo dotyczy siatkarzy, tylko że oni nie wskakują jednorazowo na wysoki poziom. Oni na tym poziomie są. Częściej z sukcesem, czasem bez sukcesu.
Czy wyobrażacie sobie, że Antiga nie zabiera na IO Bieńka? Raczej nie. Ktoś policzył, że Mateusz miał w całym turnieju jeden(!) blok. Oczywiście nie on jest winny porażki. Przegraliśmy turniej słabą grą blok-obrona i wyjątkowo słabym przyjęciem w meczu z USA. Zagrywka Amerykanów była bardzo dobra, ale do przyjęcia. Nie szło nam w tym elemencie. Bomby Kurka (były takie niemal przez cały mecz) Amerykanie przyjmowali z tzw. przyjęciem pozytywnym (czyli, że coś można z takiego przyjęcia wystawić). My bomby Amerykanów przyjmowaliśmy negatywnie (czyli "ratuj się, kto może") albo nie przyjmowaliśmy. Taki dzień, że piłki, które dzień wcześniej przyjmowałbyś 9/10, przyjmowałeś w meczu 6/10.
Życie toczy się dalej. Jest smutno, ale dramatu nie ma. Czekają nas kolejne lata pracy nad perfekcją. Albo z Antigą i Blainem, albo z innymi trenerami. O ile byłem za zwolnieniem Anastasiego, o tyle nie jestem za zwolnieniem Antigi. Anastasi spaprał fizycznie najlepszą reprezentację, jaką mieliśmy - reprezentację perfekcyjną. Antiga włożył w nie najlepszą reprezentację mądrą pracę - pracę nad perfekcją. Się nie do końca udało, ale jest w tym sens.
Nie demonizujmy Wlazłego i jego zagrywki. Jakoś nie mogę sobie przypomnieć meczu reprezentacji, w którym Wlazły zagrałby 4-5 zagrywek pod rząd. W klubie - owszem. W reprezentacji - nie pamiętam. Może mi się to zatarło. Mistrzostwo Europy zdobywaliśmy bez Wlazłego. Ligę Światową też wygrywaliśmy bez niego.
A na Leona i tak będę czekał, bo to naprawdę świetny gość i naprawdę chce grać dla Polski. Tu się toczy i będzie się toczyć jego życie. Tylko pamiętajmy, że każdy człowiek ma swoją wytrzymałość psychiczną. Nie zepsujmy tego. On nie musi się promować. On nie musi w ten sposób zarabiać. On chce. Siatkówka to taka gra, że Leon niczego nie gwarantuje. Leon jedynie da wielkie szanse. Szanse na perfekcję.