Top 10 (09-15.04)
Top 10 jest cyklem dotyczącym bezpośrednio internautów serwisu KKSLECH.com. Co tydzień w środę moderatorzy wyróżniają 10 najlepszych komentarzy oddanych przez kibiców Lecha Poznań w wiadomościach pojawiających się na łamach tej witryny oraz w „Śmietniku Kibica”. Komentujesz sprawy związane z Kolejorzem? Co tydzień jest szansa, że to właśnie Twój wpis dotyczący głównie klubu znajdzie się wśród wyróżnionych komentarzy.
Autor wpisu: Szota Arweladze do newsa: 5 szybkich wniosków: Lech – GKS 1:3
– „Po drugie:
To, co dziś oglądaliśmy przy Bułgarskiej, nie było widowiskiem sportowym – to była egzystencjalna droga przez mękę, która pozostawiła w naszych sercach jedynie zgliszcza i dojmujące poczucie sceptycyzmu. Jako wierny sympatyk Kolejorza, czuję się nie tyle rozczarowany, co wręcz duchowo ograbiony z jakiejkolwiek wiary w świetlaną przyszłość tego zespołu.
Dzisiejsze starcie z GKS-em Katowice obnażyło wszelkie deficyty naszej drużyny, prezentując spektakl pełen atonalnej gry, braku koncepcji i przerażającej wręcz bierności. Patrząc na murawę, widziałem jedynie chaos – bezładną plątaninę nóg, za którą nie stała żadna myśl przewodnia, żadna ambicja godna herbu, który ci zawodnicy mają zaszczyt nosić. To była kapitulacja stylu przed rzemieślniczą solidnością gości, a nasza niemoc w defensywie wołała o pomstę do nieba, będąc niczym więcej jak próbą przebiegnięcia maratonu z ciężkim atakiem astmy.
Moja frustracja osiągnęła punkt krytyczny. Nie jest to gniew gwałtowny, lecz melancholijna gorycz wynikająca z obserwacji upadku pewnych standardów. Zespół, który powinien dominować, był jedynie cieniem samego siebie, wykazując się zdumiewającą indolencją w kluczowych momentach, szczególnie pierwszej połowy.
W głąb mojej duszy wkrada się paraliżujący lęk. Patrzę w przyszłość, na nadchodzące konfrontacje, i widzę jedynie mroczne widmo kolejnych upokorzeń. Jeśli dzisiejszy występ miał być jakimkolwiek prognostykiem, to czekają nas mecze pełne mizerii i piłkarskiego ostracyzmu duchowego. Czy jesteśmy skazani na trwanie w tym marazmie? Na razie pozostaje nam tylko cisza pełna rezygnacji i ból, którego nie ukoi żadna pusta deklaracja trenera Frederiksena.”
—
Autor wpisu: Discovery do newsa: 5 szybkich wniosków: Lech – GKS 3:3
– „„I cały Misterny plan w Pi.zdu!”
Miało być tak pięknie, miało być 4 pkt. przewagi nad Zagłębiem, 5 nad Jagą i Górnikiem oraz 8 nad Rakowem, a jest kolejno 2,3 i 6 pkt.
Nie ma żadnej poduszki, nie ma żadnego buforu, nie ma bezpiecznej przewagi i względnego spokoju. Taka przewaga to nie przewaga – nie przy takiej formie Lecha, nie przy takiej mentalności. Didavi w trakcie relacji live napisał takie zdanie: „W czym jest problem? W równej murawie? 12 stopniach, 36 tysiącach na trybunach, w porażkach innych czy w tym, że GKS zagrał w czwartek 120 minut?” Odpowiadając na to pytanie, bo chyba każdy z Nas zastanawiał się co się stało, że się zesr.ało? Nasuwa się jedna odpowiedź – Paradoksalnie lepiej graliśmy i lepiej Lech wyglądał jak graliśmy w cyklu co 3-4 dni. Lech ma za dożo wolnego, jak to się mówi – nie jest „w rytmie meczowym, nie jest pod prądem”. Brakuje tym chłopakom, adrenaliny, częstszego grania i bycie w blokach startowych. Przez co są rozleniwieni tym czekaniem na grę raz na 7 dni! Brak skupienia, brak koncentracji i problem gotowy! Pracuje tam jakiś psycholog? Tylko stracona kolejna bramka wyzwalała w Lechitach jakąś złość, kawałek adrenaliny do czasu wyrównania wyniku meczu i zamiast iść dalej za ciosem wracali do ustawień fabrycznych /flaki z olejem/ by za chwilę się obudzić po kolejnej stracie bramki! Tak się nie da wygrywać. Teraz jeśli Lech chce zdobyć MP oprócz umiejętności musi pokazać charakter i Mental Level Hard! Jeśli GKS grając w środku tygodnia 120 min. w PP po czym odpadając z niego przyjeżdża do Poznania i prowadzi grę, jest szybszy, agresywniejszy i bardziej pazerny na bramki to należy mieć duże obawy o piłkarzy Lecha w ostatnich 6 kolejkach. Łatwiej już nie będzie. Trudno przytoczyć tutaj powiedzenie, że „jak się nie ma co się lubi to się lubi co się ma” – mimo, że mogliśmy to spotkanie przegrać, mamy remis, który za mną w ogóle nie przemawia i uważam, że jest to strata punktów na własne życzenie. Jedyny plus tego meczu to ten, że piłkarze odrabiali stratę za każdym razem ale to trochę za mało bo oczekiwania były i są o wiele, wiele większe! Bramka na 1:2 i 2:3 dla GKS to jest prawdziwy kryminał, wstyd i hańba obrony Lecha! Nie chcę się pastwić nad poszczególnymi zawodnikami ale w takiej konstelacji nie powinni już więcej zagrać, a latem obligatoryjnie wzmocnić i zmienić obronę! Parafrazując Zofię Nałkowską; Po prostu – Piłkarze Sami zgotowali sobie ten los.”
—
Autor wpisu: Mazdamundi do newsa: 5 szybkich wniosków: Lech – GKS 3:3
– „Jeśli Gurgul wyjdzie na następny mecz w pierwszym składzie to nie oglądam. Ten mecz spowodował, że wiara w to, że mamy skład przerastający ligę została u mnie zweryfikowana i patrzę dziś realnie. Na ten moment mamy słabych obrońców, grających nerwowo i często zbyt statycznych. Środek pola to w tym momencie jeden chłopak grający na szóstce z konieczności, bo jedna nominalna szóstka jest niezdolna do gry od roku, a druga, wypożyczona ma problemy z celnym podaniem na 5 metrów, i drugi chłopak, grający na ósemce z konieczności, bo tylko tu w miarę wygląda, a jego konkurencja jest kontuzjowana/wraca bez formy po kontuzji. Skrzydła to Ali, który jest najrówniej grającym piłkarzem Lecha, faktycznie przerastającym ligę i drugi, rotacyjny, Leo, Palma, piłkarze podobni w tym aspekcie, że zagrają dobry mecz, dadzą liczby i potem tak jakby ich nie ma przez miesiąc lub dłużej. Na dziesiątce ostatnio chłopak, który ostatni dobry mecz zagrał prawie rok temu, mający problem z zauważeniem kolegów na boisku (kiepska cecha u rozgrywającego), a na dziewiątce odcięty od podań napastnik, który i tak nie wykorzysta każdej setki. Nie wiem jak będzie wyglądał skład na Pogoń, ale osobiście zmieniłbym może i nawet pięciu w stosunku do dzisiejszego ustawienia wyjściowego. Gra Walemarka woła o pomstę do nieba, czas wrócić do Palmy i liczyć, że tym razem podtrzyma dobrą dyspozycję z dzisiaj. Hakans też wygląda nieźle po powrocie, ciekawe czy jest fizycznie gotowy na grę od pierwszej minuty. Gurgul do zmiany. Środek obrony pewnie się nie zmieni, bo Milić wraca do pełnego treningu, więc znając życie za tydzień nie będzie go w kadrze, może wróci na sowieckich. Pereira do zmiany. Może pora wystawić Oumę i sprawdzić jaki się wylosuje.”
—
Autor wpisu: jerry21 do newsa: 5 szybkich wniosków: Lech – GKS 3:3
– „1. Tylko 1 pkt. zdobyty , tylko remis na własnym boisku… Słabo. Jednak ile ten punkt nam da w końcowym rozrachunku, ile będzie znaczył dla Kolejorza po 34 kolejce zobaczymy…
2. Pierwsza połowa fatalna! Dlaczego? Nasi grali na stojąco. Nie podjęli walki, brakowało ambicji. Niepojęte. Walczymy przecież o mistrza! Na co liczyli? Że mecz się sam wygra, że gieksa się położy, bo nie będą mieć sił po meczu w Częstochowie? A to oni nas zabiegali po prostu.
Czy naszych graczy tak paraliżują mecze w Poznaniu? Przytłacza ich publiczność? Stąd tak słabe wyniki u siebie i dużo lepsze na wyjazdach?
No bo jak to wytłumaczyć inaczej. Dopiero po stracie bramki się przebudzili. Ale te błędy w obronie!? Te stracone już 40 bramek. Nie przystoi drużynie lidera.
3. Lech na wyjazdach w tym sezonie potrafi grać inaczej. Pragmatycznie, uważniej w defensywie. W Poznaniu wygląda to źle. Obrońcy popełniają błędy, to fakt. Jednak czy gracze środka pola im pomagają? Czy oni bronią? Może wcześniej Kozubal, jednak nie w tym spotkaniu. Grał fatalnie, co sam przyznał. Czy np. Bengtsson pomagał Gurgulowi? W meczach w Poznaniu brakuje równowagi w składzie. Gracze drugiej linii skupiają się na atakowaniu, każdy chce błysnąć w ofensywnie, a nie każdy chce pracować w defensywie. Stąd dziura między pomocą a obroną. A potem goście tak łatwo dochodzą do sytuacji bramkowych.
4. Trzeba gościom oddać, że wiosną grają dobrze. Gieksa aktualnie to mocna i wybiegana drużyna. Oczywiście to naszych nie tłumaczy. Wiele razy już pisałem , że w ekstraklasie każdy mecz trzeba wybiegać! Nasi kolejny raz o tym zapomnieli.
Jednak są małe pozytywy w tym meczu. Potrafiliśmy trzy razy odrabiać straty. No i nareszcie zmiany coś dobrego wniosły. Wreszcie udany występ Palmy i bramka. W końcu przypomniał się Hakans, nie wiedziałem, że potrafi tak strzelić. Agnero blisko zdobycia gola. Niezłe wejście Oumy. No może Jagiełło gorzej, widać u niego tę przerwę i brak czucia piłki.
5. Kolejny raz zauważam, że Lech grając co 3-4 dni radzi sobie lepiej. Jeśli złapie formę to wtedy nawet grając często wygląda dobrze. Te przerwy tygodniowe jakoś nie mają dobrego wpływu. I znów kontuzje na treningach, Milic i Thordarson ( znowu!) plus Ismaheel. Może Milic wróci w kwietniu, ale Gisli już pewnie nie wróci niestety.
W Szczecinie musi to wyglądać inaczej. Musi być kilka korekt w składzie. Trzeba się ogarnąć i punktować, bo inni też zaczną w końcu.”
—
Autor wpisu: Spokojna Woda do newsa: Potknięcie na trasie do marzeń. GKS Katowice – Lech Poznań 3:3
– „Może tak: GKS zagrał fantastyczne spotkanie (może nawet lepsze od tego z Rakowem), a Lech zdołał ugrać remis. Z przebiegu gry wynik był sprawiedliwy i cieszmy się, że zespół potrafił trzykrotnie wyrównać stan rywalizacji. Obrona wzięła dzisiaj wolne. Pierwszy gol z GKS-u to powiedzmy jeszcze, że w miarę spoko akcja, ale dwa pozostałe? Gównogole, jakich Lech tracił w tym sezonie wiele. A wynikają z tego samego: braku doskoku i złego ustawienia. Dobrze, że Kolejorz też jednego takiego zdobył; rzadki widok. Powtórzył się ten sam problem, który się ciągnie za Lechem przez cały sezon: jak rywal umie grać wysokim pressingiem, to widząc to przestajesz uparcie zaczynać krótkimi podaniami od własnego pola karnego, tylko wykopujesz piłkę daleko i o nią walczysz na środku boiska. Uparte trzymanie się własnego schematu przyniosło dzisiaj ogromnie wiele kłopotów. Trochę ciepłych słów dla formacji przednich: kilka szybszych akcji i GKS się gubił. W pierwszej połowie Ishak miał po niej nagroźniejszą okazję, bramkarz obronił. W drugiej owocem były dwa gole. Czyli jednak się da. Z perspektywy tabeli ten mecz nie przyniósł oczekiwanego wjazdu na autostradę do mistrzostwa, ale nie wyrządził też większych szkód: tylko Zagłębie odrobiło 2 punkty; pozostali stracili kolejkę. Wspomniani Miedziowi pewnie zgubią punkty za tydzień w Warszawie, bo im Legia wybitnie nie leży, a jeszcze grają z Jagiellonią w ostatniej kolejce. Także głowy do góry, zostało tylko 6 meczów.”
Autor wpisu: Reyvan do newsa: Potknięcie na trasie do marzeń. Lech Poznań – GKS Katowice 3:3
– „Remis, który należy zakwalifikować jako porażkę. Szczególnie biorąc pod uwagę to jak to spotkanie wyglądało, i to że GKS miał w nogach 120 minut pucharowego meczu z Rakowem. Obrzydliwa, pierwsza połowa, i druga lepsza tylko pod względem tego że Lech się zdołał trzy razy podnieść. W pierwszej połowie, tylko jedna dobra akcja zakończona strzałem Ishaka, już po stracie gola, w drugiej połowie, w zasadzie tylko trzy dobre akcje, kontra rozegrana modelowo, tak jak Lech powinien grać kontry, akcja po której padła bramka samobójcza, i jedno dobre dośrodkowanie Pereiry, zakończone strzałem Agnero i wspaniałą interwencją Strączka.
W zasadzie nie będzie przesadą napisanie, że było to najgorsze, mimo że zremisowane spotkanie Lecha w tym ligowym sezonie. Można zrozumieć porażki z Lechią Cracovią, czy kimś tam jeszcze, kiedy Lech wysoko wychodził do ataku i nadziewał się na kontry. Ale dziś GKS po prostu nas taktycznie i fizycznie zdominował, zabiegał, wykazał więcej cech wolicjonalnych, zwyczajnej piłkarskiej ambicji.
Nie wiem jaką taktykę Lech miał na pierwsza połowę przygotowaną, ale rozgrywał mecz w „ty do mnie ja do ciebie” w tempie, w jakim mecze mogłyby grać drużyny emerytów i rencistów.
W zasadzie nie można z czystym sumieniem napisać, że już w pierwszej połowie należało dokonywać zmian na boisku. I to że do nich nie doszło wynika z sam nie wiem czego. W drugiej połowie zmiany tez zostały przeprowadzone zbyt późno. Lech po dobrym meczu w obronie w drugiej linii w Białym stoku, wrócił do swoich najgorszych momentów piłkarskich w tym sezonie. I do najgorszego grania. Znów przez cały mecz trwała irytująca zabawa z piłką przed własnym polem karnym, i we własnym polu karny. Frederikssen, jest kolejnym trenerem, który kompletnie nie ma pomysłu jak przestawić Lecha z takiego grania, żeby unikać wysokiego pressingu, który nota bene GKS stosował dziś nawet po 90 minucie meczu. A w drugą stronę da się to zorganizować. Pierwsza bramka dla GKS padła po tym jak z własnego pola karnego celnym podaniem piłka trafiła na połowę Lecha, i tam została cała akcja przeprowadzona. Drugi stracony gol, trochę przypadku, ale i w zasadzie bierna postawa w obronie. Trzeci, to już tradycyjny #stałyfragmentgry czyli Pereira puszcza dośrodkowanie, i później jest dramat. I Mrozka który wychodzi broni, i głupieje, i obrony rozrzuconej wszędzie po polu karnym.
Stracona szansa na złapanie dystansu, i komfort punktowy, teraz dwa trudne mecze z walczącymi o utrzymanie zespołami, i oba też prestiżowe.
Jeśli to prawda że trwają negocjację co do nowego kontraktu dla trenera, to tym dzisiejszym występem, drużyna raczej nie dała wielu argumentów, żeby go przedłużać. Jeśli szukać jakiś pozytywów, to wejście Hakansa, gol Palmy, i to że Lech trzy razy wyrównał. Ale takie pozytywy, to zdecydowanie zbyt mało.
W komentarzach na X, jeden z użytkowników napisał, że jeśli wygramy MP, to nie dlatego że jesteśmy tak sportowo mocni, tylko dlatego że reszta ligi jest jeszcze słabsza. Smutna prawda.”
—
Autor wpisu: Kibic71 do newsa: Wyniki sondy: Kibice Lecha opowiedzieli się za przyszłością Frederiksena
– „Wyniki sportowe są zdecydowanie argumentem przemawiającym za trenerem, jednak w grze Lecha brakuje błysku i dominacji. Większość spotkań ligowych kończy się zwycięstwami 1:0 lub 2:1, co powoduje nerwowe końcówki i utrzymywanie wyniku do ostatnich minut meczu. Taki sposób wygrywania, choć skuteczny punktowo, nie daje poczucia pełnej kontroli nad spotkaniami. Na przestrzeni całego sezonu miałem bardzo rozbieżne opinie na temat pracy trenera. Obecnie skłaniam się ku zmianie szkoleniowca i uważam, że taki ruch może okazać się konieczny ale tylko w przypadku braku obrony mistrzostwa Polski. Jednocześnie mam świadomość, że nie znam wszystkich uwarunkowań funkcjonujących pomiędzy klubem a trenerem, dlatego moja ocena opiera się głównie na tym, co widać na boisku. Moja opinia o trenerze pozostaje dość krytyczna, choć dostrzegam również jego mocne strony. Zespół został ustabilizowany, w drużynie było mniej chaosu, ograniczono rotację, a podstawowa jedenastka stała się bardziej przewidywalna. To bez wątpienia pozytywne elementy pracy Nielsa Fredriksena. Lech walczy jednak o obronę mistrzostwa Polski i należy do najmocniejszych klubów w lidze. To może być jednocześnie pochwała, ale i zarzut. Przy tak mocnym składzie Lech powinien dziś mieć wyraźnie więcej punktów — zdecydowanie powyżej 50. Część problemów można tłumaczyć kontuzjami, które oczywiście nie zawsze są winą trenera, jednak w pewnym stopniu wpływają one także na ocenę jego pracy. Na plus należy zapisać wprowadzanie młodych zawodników oraz rozwój kilku piłkarzy, którzy podnieśli swój poziom sportowy. Lech pod wodzą Fredriksena wygląda również bardziej „europejsko” pod względem taktycznym, co dobrze wpisuje się w filozofię klubu. Kolejną zaletą jest spokojny styl pracy trenera. Frederiksen nie tworzy konfliktów, nie generuje napięć medialnych i nie wprowadza niepotrzebnego chaosu. To istotna wartość, szczególnie w realiach polskiej ligi.
Z drugiej strony styl gry Lecha pozostaje pragmatyczny i mniej ofensywny, niż oczekują kibice. Problem polega na tym, że Lech tradycyjnie kojarzony jest z ofensywnym, atrakcyjnym futbolem, a obecny model gry nie zawsze odpowiada tym oczekiwaniom. Argumenty za pozostawieniem trenera to przede wszystkim dobre wyniki, stabilizacja zespołu, brak oczywistej alternatywy oraz fakt, że projekt wciąż jest w budowie. Największym ryzykiem jest zmiana trenera, która może zachwiać stabilnością drużyny. Z kolei argumenty za zmianą to brak dominacji w lidze, styl gry, który nie do końca przekonuje, oraz możliwość pojawienia się ciekawszych opcji szkoleniowych zarówno z Polski, jak i z zagranicy. Wśród potencjalnych kandydatów można wymienić m.in. Sindre Tjelmelanda, który zna drużynę, oraz Marka Papszuna — wymagającego, ale uznanego trenera, choć trudnego w negocjacjach i kosztownego. Wybór trenera pozostaje jednak bardzo trudną decyzją. Jeśli Lech nie obroni mistrzostwa Polski, władze klubu staną przed poważnym dylematem. Podsumowując, Frederiksen nie zawiódł, ale również nie przekonał w stu procentach. To trener solidny i bezpieczny, jednak nie dający gwarancji dominacji w lidze. Mimo to skłaniam się ku opinii, że w przypadku obrony mistrzostwa Polski warto rozważyć przedłużenie kontraktu i powierzenie mu dalszej pracy. Nawet jeśli Lech nie obroni tytułu po raz trzeci, kontynuacja budowy zespołu pod jego kierownictwem może okazać się wartością dodaną na kolejne sezony.”
—
Autor wpisu: Sosabowski do newsa: Wystsaw oceny po Lech – GKS
– „Mecz emocji.
Ale głównie tych negatywnych. Zacznijmy od tego co było złe. I nie odkryję tu Ameryki jeśli powiem, że obrona jest tragiczna. Już w pierwszej minucie mecz wylew. Ale najgorszą jej częścią jest zdecydowanie Pereira. Chyba wszyscy jeszcze żyjemy przeszłością w której Joel potrafił wrzucić więc wiele mu się wybaczało z tyłu. I jak nie mawiają Czesi. To se już ne vrati. Aktualnie nie daje nic z przodu, a przy każdej bramce straconej Lecha zamieszany, wiecznie spóźniony. „Kryje” w polu karnym tak, że zawsze jest za plecami piłkarza oddającego strzał. Tu się nic nie zgadza. Gdyby to był młody wychowanek Lecha to już by go zjedzono w komentarzach. Przestańmy ignorować to jakim piłkarzem się aktualnie stał. Umie wziąć piłkę na siebie i ją podciągnąć ale reszta… przecieram oczy za każdym razem kiedy poda w poprzek wrzucając kogoś na minę. Za dzisiaj podobnie słaby mecz Kozubala, który nie nadaje się na szóstekę. Bo on na niej zwyczajnie nie gra. Gramy na dwie ósemki co powoduje braki na przedpolu gdzie woźna nas jak chcą. W połączeniu z brakiem w obronie Pereiry i niezdecydowaniem Gurgula powoduje właśnie taki efekt. Jagiełło totalnie bez formy że trzy kontakty wszystkie tragiczne. Bardzo słaby mecz Walemarka on się na środek nie nadaje i odliczam dni w których ktoś się zorientuje że trzeba ich z Alim zamienić. Gholizadeh ma za mało piłki, w stosunku do tego jak potrafi odegrać do kolegów. Na skrzydle to marnotrawienie tego jakim kluczem do zdobywania goli by był. Za to Walemark zwyczajnie w d… ma słowa trenera i próbuje na siłę wiecznie grać samemu. Jak lubię tego gracza tak albo niech ktoś go ogarnie albo zapraszamy na ławkę. Palma, który już przebąkuje o Celticu dał tej drużynie więcej zespołowości w 15 min. Ishak niewidoczny. Ale jak już zaczniecie się czepiać Ishaka to trzeba sobie zadać pytanie czemu nie ma piłek do ofensywnych graczy, czemu ataki pozycyjne wykonywane są na stojąco. To nie wina pojedynczych piłkarzy. Ale taktyki w tym sezonie. Która nie umie dostosować się do zespołu mocno nas prezesującego. Przecież my moglibyśmy skopiować wiele, bardzo wiele komentarzy po poszczególnych meczach. Gdzie inni trenerzy zjedli Duńczyka. I grają dokładnie to samo. Wystarczy mądrzejszy trener i drużyna która będzie potrafiła to wykonać. I równie dobrze mógłbym też skopiować swój komentarz z przed bodajże tygodnia. Gdzie pisałem że Lecha robi dokładnie odwrotnie od oczekiwań. Strasznie ryzykuje w rozegraniu na własnej połowie, żeby potem stać i nie zaryzykować otwierającego podania w ataku. Pomieszanie z poplątaniem. A na koniec to się zwyczajnie źle ogląda. Jak tracą i machają łapami. Dzisiaj powinna wygrać Gieksa, w pierwszej połowie kręcili jak chcieli, my nawet strzału nie oddaliśmy. Mieli dużo pecha. Na koniec dodam że sędziowanie klasyczne w Ekstraklasie – dno.”
—
Autor wpisu: Ostu do newsa: 5 szybkich wniosków: Lech – GKS 3:3
– „Dość dawno tych wniosków nie pisałem bo to tylko moje subiektywne „patrzenie” na mecz i może dlatego mam takie „dłuższe” spojrzenie na drużynę i trenera …
Potem znów zamilkne na jakiś czas by „z dystansu” spojrzeć…
Ale po kolei…
1. Muszę Wam się przyznać, że nie rozumiem tego wystawiania Pereiry zamiast Gumnego – wyraziłem to wczorajszym wpisem przed meczem – bo nie rozumiem co Lechowi „daje” ten Pereira…
Bronić nie umie – jakże przydałby się taki Gumny w obronie – a w tey mizerii defensywnej to „bronienie” i zagrania Pereiry spowodowały zamieszanie w przynajmniej połowie straconych bramek – nie TYLKO wczoraj ..
A co najważniejsze Pereira „zszedł na psy” – a i psy już nie te co dawniej – w grze ofensywnej…
Te „wrzutki”, które nic nie dają a przede wszystkim „zwalniają” z myślenia i innego sposobu gry bo „podajmy do Pereiry” a on niech „wrzuci” i niechaj się martwi…
Gumny do obrony a Pereira na ławkę…!
2. Gra bez klasycznej 6 – dociągniemy jakoś bez Murawskiego – bo Murawski zaraz wróci wygląda jak brak ściągnięcia Zawodnika za Teteha w słynnym sezonie 2018 i potem ten Lech za Bjelicy i „autostrada do mistrzostwa” i ostatnie 4 kolejki…
3. Nie rozumiem taktyki SSO – jakże widoczna we wczorajszym meczu – popełniania tego samego błędu po raz kolejny ale skoro „to się wydarza” to Rolą Frederiksena jest jakoś to zniwelować ustawieniem czy sposobem gry ale znając podejście Frederiksena do taktyki i grania „swojego” nie należało się tego spodziewać…
Tak, ten wczorajszy mecz jest kolejnym argumentem przeciwko przedłużeniu trenera…
4. Znów meczu nie graliśmy jak drużyna – pisałem przed przerwą by nie dawać tak dużo wolnego bo jest nad czym pracować – a piłkarze grali jakby się spotkali pierwszy raz po dłuższej przerwie na boisku…
Goły Zadek krzyczący na Bengsona i wymachujący łapami gdy posłał piękną piłkę „na zamknięcie” bramki – a tenże się nie ruszył jest dowodem…
To samo z dość „samolubnym” graniem przez Walemarka …
5. Od kilku tygodni zastanawiałem się i pisałem czy gracze Lecha wybierają sobie mecze, w których będą grać czy są zawodnikami, którzy zawodzą…
Wczoraj chyba uznali, że mecz z GKS „wygra się” łatwo i przyjemnie i wyszli bez należytej koncentracji i bez „ostrożności procesowej” lub Wychodzą Błędy w Przygotowaniach, które pozwalają grać Lechowi na odpowiednim poziomie co drugi mecz…
I na końcu uwaga natury ogólnej –
NAPRAWDĘ obawiam się o te Ostatnie 6 kolejek bo to NIE będą łatwe mecze – choć nie będą też wybitnie trudne – bo nie mam przekonania czy potrafimy się zmobilizować i wychodzić w każdym, kolejnym z 6 meczów na odpowiednim poziomie Koncentracji…
Gdyby wychodzili z Odpowiednim Nastawieniem i Koncentracją to wygraliby te mecze „pomimo” Frederiksena.”
—
Autor wpisu: yarek76 do newsa: 5 szybkich wniosków: Lech – GKS 3:3
– „Dzisiaj można chyba mecz ocenić z nieco chłodniejszą głową, choć i tak nadal jest sporo negatywnych…
Z pewnością można na mały plus zaliczyć fakt, że Lech 3 razy odrobił w tym meczu straty. Pomijam sytuacje, w jakich doprowadzono do utraty goli, ale jednak po każdym straconym golu Lech się podniósł i wyrównywał. Niby przebiegnięty dystans był większy więc nadal widać dobre przygotowanie motoryczne Kolejorza, ale na tle rywala, który w tygodniu rozegrał mecz z dogrywką, ta różnica ani w statystykach ani na boisku nie wyglądała aż tak dobrze.
Niestety minusów widać było tyle, że głowa boli… Być może nie bezpośrednio, ale przy stracie każdego gola udział miał Joel. Przy 3-cim straconym golu miał niby najmniejszy udział, ale jednak mógł walczyć o zablokowanie dośrodkowania. Poza tym w ofensywie niewiele dał. W tej sytuacji na usta ciśnie się pytanie: „dlaczego Gumny nie gra?”… Nie można Joelowi odmówić chęci walki, ale jednak już w pierwszej połowie widać było, że gra gorszy mecz. W okresie przygotowawczym i w kilku meczach rundy wiosennej Gumny prezentował się co najmniej poprawnie i mnie osobiście mocno dziwi fakt, że nawet nie podnosi się z ławki…
Niestety kolejny mecz Walemark nie pokazuje swoich umiejętności, nie przekładają się one na gole czy asysty. Ma jakość, której niestety nie widać. Leo też zagrał słabszy mecz, miał jedną okazję do oddania celnego strzału na bramkę rywala, ale niezbyt dobrze się ustawił do oddania strzału, bywa i tak. Kozubal zagrał jeśli nie najsłabszy, to jeden ze słabszych meczów tej wiosny. Podejmował sporo błędnych decyzji w kwestii wyprowadzania piłki, podań, gry w obronie. Wydawało się, że na wiosnę „złapał wiatr w żagle”, ale ten mecz pokazał, że z niewiadomych powodów zaprezentował się przeciętnie. Mrozek popisał się kilka razy dobrymi interwencjami i uchronił Ishaka od samobójczego gola. Wejście na boisko Hakansa i Palmy w tym meczu wniosły sporo dobrego. Hakans to jednak niezły sprinter i miałem obawy o to, czy po przebiegnięciu kilkudziesięciu metrów z piłką odda celny strzał i jak się okazało, moje obawy były kompletnie nieuzasadnione. Pozostaje żal, że przy akcji sam na sam z bramkarzem nie oddał lepszego jakościowo strzału, byłby pewnie bohaterem meczu. Agnero też miał ponownie jedną dobrą okazję do strzelenia gola na 4:3, tym razem jego strzał głową wybronił bramkarz rywali. Oczywiście sytuacja na strzelenia gola Hakansa była lepsza, no ale nie udało się.
Największy żal jest do sztabu trenerskiego, który mając tydzień na przygotowanie drużyny do meczu, pełny mikrocykl treningowy, nie zrobił wszystkiego, aby ten mecz od początku zdominować, narzucić swój styl gry i wygrać. Z jednej strony Lech nadal jest liderem i pod tym względem jest ok, ale… … no właśnie chodzi o to ale, czyli drugi mecz z rzędu, w którym Lech nie potrafi zdobyć kompletu punktów wiedząc, jaki komfort w walce o obronę tytułu MP by to zapewniło. O ile w meczu z Jagiellonią dało się jeszcze to jakoś zrozumieć, o tyle w meczu domowym utrata trzech goli i brak zwycięstwa w decydującej fazie sezonu boli okrutnie…
Lech mógł zapewnić sobie więcej spokoju przed kolejnymi meczami i sam nie wiem, czy na własne życzenie nie chce „skopać” tego wysiłku i farta, który doprowadził do liderowania w ekstraklasie. Pisząc o farcie mam na myśli wyniki innych spotkań i to, że rywale nie są skuteczni w regularnym punktowaniu, co mimo wszystko powinno się wykorzystać.
Wiele się mówiło/pisało przed tym meczem, że to jeden z potencjalnie najłatwiejszych do końca sezonu i o komplet punktów w teorii powinno być łatwiej. Jeśli Lech tak ma „wykorzystywać” nadarzające się okazje do punktowania i walki o obronę tytułu MP, to trzeba będzie drżeć o wynik końcowy do ostatniej kolejki, choć zawsze jest cień szansy, że nagle Kolejorz „zaskoczy” i wygra kilka meczów z rzędu.
Na serię zwycięstw chyba nie ma co liczyć, ale jednak bez zwycięstw ciężko będzie o obronę tytułu MP. Nie wierzę w to, że w każdej kolejce wszyscy nasi rywale będą się potykali i przegrywali albo tylko remisowali, na to nie ma najmniejszych szans.
Najbliższe dwa mecze mogą zdecydować o tym, czy Lech realnie będzie cały czas liczył się w walce o tytuł MP, czy pozostanie tylko liczenie na zajęcie miejsca premiowanego walką o euro puchary. Mecze domowe w tym sezonie nie dają nam pewnych punktów, a czekają nas do końca sezonu jeszcze 3 takie potyczki. Mimo wszystko chciałbym zobaczyć do końca sezonu to, że sztab trenerski z NF na czele zrobi wszystko, żeby zespół zaczął wygrywać i obronił tytuł MP, czego nieustająco sobie i wszystkim życzę.”
Śmietnik Kibica – (komentuj nie na temat)
The post Top 10 (09-15.04) first appeared on KKSLECH.com.