Farsz z fałszu, albo zanim po wieczerzy sięgniemy po smartfony
Słuchałem w radiu posła, który roztarł na miazgę politycznych przeciwników lub jak się to dziś mówi, zaorał ich do spodu. Zrobił to zaocznie, gdyż rywali w studio nie było. Nie dlatego, że nie przyszli, po prostu rozmowa była w cztery oczy.
Dziennikarz...