Komentarz do wpisu: Czy kryzys Realu jest ..., Gość grzespelc
Nie chodzi o to, jaki klub się lubi, bo wiadomo, że dobra pika jest lepsza od kiepskiej, tylko o podejście. Jest pewna grupa polskich kibiców klubów hiszpańskich, obecna u Wołowskiego, która przenosi nawet temperaturę międzyklubowych animozji, o których czasem nie mają pojęcia skąd się w ogóle wzięły, a sami na meczu "swojej drużyny" nawet nigdy nie byli. Po każdym meczu tam się wyzywają. I to jest po prostu żałosne. Nie przenoś proszę tych nastrojów tutaj.
A w takiej sytuacji faktycznie wolę okręgóweczkę i ludzi, którzy przychodzą obejrzeć sobie, czy koledzy ze szkoły, dzieci sąsiadów itp. wygrają z sąsiednim miastem czy nie, i jak się uda, to się cieszą. Szanuję to, oczywiście pod warunkiem, że się cieszą kulturalnie, nie wyzywając nikogo od szmat itp.