I liga M: Długi mecz w Krakowie na korzyść ekipy z Wrześni
Aż pięciu setów potrzebowali zawodnicy APP Krispolu Września, aby rozstrzygnąć mecz z AZS-em AGH Kraków na swoją korzyść. Gospodarze dwukrotnie wychodzili na prowadzenie, ale ostatecznie pomimo prowadzenia w tie-breaku musieli uznać wyższość swoich rywali. Na szczególną uwagę zasługiwała gra obu rozgrywających, którzy bardzo często wykorzystywali swoich środkowych. Zawodnicy Mariana Kardiasa przynajmniej do soboty będą zajmować trzecie miejsce w Krispol I lidze.
Wyrównany przebieg miał początek premierowego seta. Wprawdzie prowadzenie zmieniało się kilkukrotnie, ale żadna z drużyn nie potrafiła sobie wypracować przewagi. Po zatrzymaniu Jakuba Macyry goście prowadzili 7:5, ale chwilę później kontrę na lewym skrzydle skończył Patryk Łaba i zrobiło się po 9. Kiedy dodatkowo zza linii dziewiątego metra trafił Piotr Fenoszyn, a Daniel Gąsior zaatakował po skosie trener Marian Kardas poprosił o przerwę, gdyż na tablicy wyników było już 11:9. Gospodarze nie zamierzali się zatrzymywać i powiększyli różnicę do trzech ,,oczek” po trafieniu Bartosza Michalaka. Całą przewagę roztrwonili w jednym ustawieniu, kiedy z blokiem przegrał Mikołaj Szewczyk. Wszystko rozstrzygnęło się w jednym ustawieniu. Najpierw przechodzącą piłkę wykorzystał Fenoszyn, a w kolejnej akcji w pomarańczowe nie trafił Adam Lorenc (21:18). Do końca pierwszej partii nic się już nie zmieniło i po ustawieniu bloku przez Szewczyka krakowianie wygrali ją do 21.
Drugiego seta siatkarze obu drużyn rozpoczęli podobnie jak pierwszego. Po serii gry punkt za punkt ze środka kiwką popisał się Mateusz Zawalski, dzięki czemu siatkarze z Wrześni prowadzili 10:8, ale dwie akcje później nie trafił Lorenc i ponownie było po równo. Gra po obu stronach falowała, a w środkowym fragmencie drugiej partii wyraźnie na fali wznoszącej byli przyjezdni. As serwisowy Jana Tomczaka oraz blok Zawalskiego dawał im aż pięciopunktowe prowadzenie i dopiero uderzenie ze środka Michalaka przerwało tą serię. Po własnych błędach zawodnicy APP Krispolu trwonili przewagę, aż zmniejszyła się do dwóch ,,oczek”. Choć wydawało się, że miejscowi w końcu ich dopadną, tak się nie stało. Podopieczni Andrzeja Kubackiego mieli kilka piłek w górze pozwalających im nawiązać kontakt punktowy, ale nie potrafili ich skończyć. Ostatecznie drugi set zakończył się wynikiem 21:25, po mocnym zbiciu ze środka Zawalskiego.
Pierwsze cztery punkty tej części meczu padłu łupem krakowian. Co ciekawe sporo punktów przez obie ekipy było zdobywanych przez środkowych, którzy byli często wykorzystywani w ataku przez swoich rozgrywających. Czteropunktowe prowadzenie utrzymywało się bardzo długo. Przyjezdni mieli szansę je zmniejszyć, gospodarze zwiększyć, ale oba zespoły miały duże problemy z kończeniem kontr. Dopiero zagranie z lewej flanki Szewczyka sprawiło, że różnica ta wzrosła (14:9). Kiedy asa serwisowego posłał Mateusz Jóźwik strata stopniała do dwóch ,,oczek” i trener Kubacki zmuszony był poprosić o czas. Niedokładne przyjęcie zagrywki Łaby szybko wykorzystał Gąsior i ponownie zawodnicy AZS-u AGH wrócili do czterech punktów przewagi. Zawodnicy APP Krispolu zamierzali powalczyć jeszcze w tej partii i po dobrym serwisie Łukasza Kalinowskiego zbliżyli się na punkt (19:18), a po zagraniu w aut przez Gąsiora był już remis. Pomyłki w ataku zawodników z Wrześni zakończyły tą partię wynikiem 25:21.
Po zatrzymaniu Gąsiora na pierwsze dwupunktowe prowadzenie w tej partii wyszli goście. Kiedy dodatkowo zawodnik ten źle przyjął zagrywkę zostało ono jeszcze dodatkowo zwiększone. Gra krakowian z każdą rozgrywaną akcją coraz bardziej się załamywała, gdyż nie potrafili kończyć swoich ataków, a także zaczynali popełniać sporo błędów. Po tym jak Łaba nie trafił w ręce blokujących zrobiło się 6:11. Dobra zagrywka Łaby pozwalała im jeszcze myśleć o doprowadzeniu do remisu, ale kolejny blok przyjezdnych sprawiał, że w hali na Suchych Stawach zaczynało pachnieć tie-breakiem (10:15). Trener Kubacki zaczął rotować składem, gdyż zdawał sobie sprawę, że siedmiopunktową stratę może nie dać się odrobić. Wprawdzie dzięki serwisom Szewczyka nieco ona zmalała, ale na skuteczną pogoń było już za późno. Ostatni punkt zdobył atakiem blok-aut Lorenc i zwycięzcę tego spotkania miał wyłonić piąty set.
Błąd podwójnego odbicia sprawił, że od razu na początku tie-breaka krakowianie musieli gonić swoich rywali. Udało im się to szybko po zablokowaniu Jóźwika. Kilka akcji później byli już na dwupunktowym prowadzeniu, gdyż piłka po uderzeniu Tomczaka nie przedarła się przez siatkę (6:4). Przy zmianie stron ,,oczko” więcej mieli zawodnicy AZS-u AGH, ale tuż po niej powiększyli ją do dwóch. Przewagi tej nie udało się im utrzymać, ponieważ Zawalski popisał się skutecznym blokiem (11:11). Po czasie w sam narożnik boiska trafił Jóźwik, a w kolejnej akcji kontry nie skończył Gąsior, dzięki czemu sytuacja obróciła się o 180 stopni. Jak się później okazało była to kluczowa akcja do wygrania tego meczu, gdyż do jego zakończenia gra toczyła się punkt za punkt.
MVP: Adam Lorenc
AZS AGH Kraków – APP Krispol Września 2:3
(25:21, 21:25, 25:21, 20:25, 13:15)
Składy drużyn:
AZS AGH: Fenoszyn (2), Gąsior (25), Michalak (11), Szewczyk (12), Macyra (13), Łaba (11), Czyrek (libero) oraz Piwowarczyk, Olejnik, Jankiewicz, Janusz,
APP Krispol: Kalinowski (7), Zawalski (19), Lorenc (24), Narowski (11), Tomczak (3), Jóźwik (13), Dzierżyński (libero) oraz Biesek (1), Brzóstowicz, Linda
Zobacz także:
Wyniki i tabela KRISPOL 1 ligi mężczyzn
Artykuł I liga M: Długi mecz w Krakowie na korzyść ekipy z Wrześni opublikowany na Strefa Siatkówki - Mocny Serwis.