Komentarz do wpisu: Powitajcie nową Polskę, repres1
Świadomie podałem wyżej przykład Roberta Gadochy z MŚ'74. Polska strzeliła wtedy aż 16 bramek. Napastnik Gadocha - ani jednej. Inni napastnicy: Lato - 7, Szarmach - 5. A jednak Robert wtedy zagrał kapitalny turniej. Włodek Smolarek (napastnik) zagrał w mś 82 i 86. Strzelił... 2 bramki. A zagrał kapitalne turnieje. Nawet ten w 86 roku. W 82 roku być może jego umiejętność utrzymania się przy piłce dała nam medal (po 0:0 z ZSRR). W całym turnieju strzelił jedną bramkę. Cóż to jest, jak na napastnika...?
Gdyby nie karny Błaszczykowskiego, być może awansowalibyśmy do "czwórki" ME'16. Gry zespołowe mają to do siebie, że postawę zawodnika często ocenia się przez pryzmat wyniku drużyny. Ten jeden karny zaważył na tym, że ME'16 zakończyliśmy bez euforii. Z zadowoleniem, ale bez euforii. Brakowi euforii musiał ktoś zawinić. A ponieważ Lewandowski nie strzelał seriami, kibice upatrzyli sobie jego jako winnego braku gradu goli przeciwko Portugalii. To kibice wymyślili sobie, że Lewandowski "będzie strzelał seriami". Nawałka wymyślił coś innego: seriami miał strzelać Milik, a Lewandowski miał mu to tylko umożliwiać. I umożliwiał. Fakt: Milik tego nie wykorzystywał tak, jak byśmy sobie to wymarzyli. Ale Lewandowski zrobił to, co trener wymyślił. Nawiasem mówiąc, wymyślił dość zaskakujące przeciwników rozwiązanie. Niby wiedzieli, ale wiedzieli też, że Lewandowskiego (nawet grającego dalej od bramki) nie można "odpuścić". Można mieć o to pretensje do Nawałki (moim zdaniem, nie ma o co), ale nie do Lewandowskiego. Robert zrobił to, czego oczekiwał trener i zrobił to świetnie. Nie przychodzi mi do głowy ktokolwiek, kto, na pozycji Roberta, zagrał turniej lepiej. Dla naszej reprezentacji jego umiejętność utrzymania się przy piłce z 1-2 obrońcami na plecach była bezcenna. To nie był Lewandowski z Bayernu i Borussii, bo tam miał inną rolę w zespole.