Jego przebój do dziś grają na każdym weselu. Cel był zupełnie inny
Lata 80. były doskonałym czasem dla Phila Collinsa. Był niczym muzyczny król Midas, zamieniając w złoto kolejne albumy Genesis i swoje solowe płyty. Zdobywał nagrody Grammy, a nawet nominacje do Oscara za przebój „Against All Odds”. Kolejny filmowy hit „A Groovy Kind of Love” 35 lat temu wskoczył na pierwsze miejsce list przebojów po obu stronach Atlantyku, będąc ukoronowaniem jego kariery w tej dekadzie.