Recydywa Wilków. Komisarz wpadł na kawę do prezesa? [FELIETON]
- Prace nad torem w dniu zawodów, to już była musztarda po obiedzie. Próba reanimacji trupa. Akcja ratunkowa, żeby telewizja zobaczyła, że się staramy, a nuż, widelec spotkanie pójdzie. No i poszło, tylko, że zamiast widowiska wyszedł kabaret. W tej całej historii dziwię się, że sędzia Paweł Słupski na to przystał – pisze w swoim najnowszym felietonie na Interii Leszek Tillinger.