Rowerem ruszył przez Afrykę. Największy problem? Dzikie psy. „Trzeba uciec”
Przejście graniczne pomiędzy Mauretanią a okupowaną przez Maroko Saharą Zachodnią nie cieszy się dobrą sławą. Polskie MSZ stanowczo odradza przebywania w tym rejonie. Rafał Jurkowlaniec niespecjalnie miał jednak wybór – rowerem wyruszył wzdłuż afrykańskiego wybrzeża Atlantyku i aby dotrzeć do Gambii, musiał tędy przejechać. - Jest tam pas ziemi niczyjej, kontrolowany przez partyzantów z Frontu Polisario. Jazda tą drogą jest dość stresująca – mówi w rozmowie z Interią.