Wybuch w Szczyrku: Przyjechali 22 minuty od zgłoszenia. Niestety za późno
Kilkadziesiąt minut przed wybuchem w Szczyrku mierniki gazu pokazały zmianę ciśnienia w sieci - mówi reporterowi RMF FM Grzegorzowi Kwolkowi rzecznik Polskiej Spółki Gazownictwa. Zapewnia, że osoba, która w środę nadzorowała pracę nad siecią gazową w Szczyrku, od razu wysłała na miejsce ekipę pogotowia gazowego. Niestety, mimo szybkiego wyjazdu, na miejscu gazownicy byli za późno. W wyniku eksplozji zawalił się dom i wybuchł pożar. W tragedii zginęło osiem osób - czworo dorosłych i czworo dzieci.