Magdalena Stysiak: Miałyśmy sprawy, które trzeba było wyjaśnić
Młoda gwiazda reprezentacji siatkarek Magdalena Stysiak zdaniem dziennikarza Gazety Wyborczej i działaczy PZPS miała być faworyzowana przez trenera Jacka Nawrockiego i między innymi przez to pojawiły się zgrzyty wewnątrz zespołu. Zaprzeczyły temu w oświadczeniu inne siatkarki reprezentacji a… także Magdalena Stysiak. – Miałyśmy z dziewczynami lekkie spięcia podczas kadry, ale po mistrzostwach Europy w Turcji wyjaśniłyśmy sobie wszystko – przyznała siatkarka na łamach Super Expressu.
W tekście Gazety Wyborczej padłą wyraźna sugestia, że głównym zarzutem siatkarek pod adresem selekcjonera było faworyzowanie młodych zawodniczek – Magdaleny Stysiak oraz Marii Stenzel. Tę retorykę podtrzymywał również prezes PZPS. – Tak to już jest, że starsze siatkarki tracące miejsce w składzie nie zawsze potrafią się z tym pogodzić – mówił w jednym z wywiadów.
Takiemu przedstawieniu sprawy zdecydowanie zaprzeczyły siatkarki reprezentacji. – Rzekomy powielający się zarzut o niechęci czy zazdrości drużyny w stosunku do Magdaleny Stysiak jest paskudną insynuacją, mającą na celu odwrócenie uwagi od innych problemów. We wcześniejszych rozmowach zespołu z Trenerem Nawrockim (odbytych w Spale) po raz pierwszy został poruszony temat domniemanego konfliktu Magdaleny Stysiak zresztą zespołu. Drużyna zgodnie podkreśliła, że Magdalena jest zawodniczką pożądaną w polskiej reprezentacji oraz że każda z dziewczyn wierzy w jej duży wkład w osiągnięcie założonych celów. Na koniec sezonu reprezentacyjnego odbyło się spotkanie w gronie samych zawodniczek. Sprawa została wyjaśniona, a sama Magdalena Stysiak ujawniła przyczyny domniemanego sporu. Z rozmowy wyniknęły manipulacje ze strony Trenera Nawrockiego, który próbował nastawić zawodniczkę przeciwko reszcie drużyny komentarzami o rzekomej zazdrości czy niechęci ze strony zespołu do jej osoby – napisały w opublikowanym w czwartek oświadczeniu.
Takim insynuacjom zdaje się zaprzeczać również sama Magdalena Stysiak, która jako jedna z dwóch siatkarek reprezentacji nie podpisała się pod pismem adresowanym do prezesa związku. – Jestem w kadrze u trenera Nawrockiego od pół roku. Dla mnie nie działo się tutaj nic nic złego. Jeśli dziewczyny pracowały z trenerem od czterech, pięciu lat, to mają prawo się wypowiedzieć. Ja mam 19 lat, mówię sama za siebie i mam prawo nie podpisywać tego listu. Powiedziałem dziewczynom, że jestem neutralna w tej sprawie. Poniosę konsekwencje wspólnie z koleżankami, jeśli będzie trzeba, ale pisma nie podpiszę – wyjaśniła na łamach Super Expressu.
– W oświadczeniu dziewczyny napisały, że media za bardzo nagłośniły moją osobę, a chodzi o trenera. Miałyśmy z dziewczynami lekkie spięcia podczas kadry, ale po mistrzostwach Europy w Turcji wyjaśniłyśmy sobie wszystko. Wiemy o tym i nie trzeba było o tym mówić w mediach. Ja nie czułam tego ze strony trenera i nie byłam świadoma faworyzowania mnie przez niego. O jakie spięcia chodzi? To dotyczyło zachowania mojego i dziewczyn podczas zgrupowań kadry. Jesteśmy kobietami i nie zawsze jest kolorowo. Miałyśmy sprawy, które trzeba było wyjaśnić – dodała Stysiak.
Note: There is a poll embedded within this post, please visit the site to participate in this post's poll.Artykuł Magdalena Stysiak: Miałyśmy sprawy, które trzeba było wyjaśnić opublikowany na Strefa Siatkówki - Mocny Serwis.