Sebastian Świderski: Pomysł Heynena na kadrę nikogo już nie dziwi
Na łamach Przeglądu Sportowego pojawił się wywiad z prezesem ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, Sebastianem Świderskim, w którym głównie poruszono temat działań reprezentacji Polski w tegorocznej Lidze Narodów. Zdaniem byłego siatkarza zawodnicy mimo wszystko będą walczyć o to, by awansować do finałowej szóstki zmagań. – Wierzę, że nasi reprezentanci wyjdą na boisko z myślą o tym, żeby jak najlepiej się zaprezentować i wygrywać, bo tylko tak buduje się mentalność zwycięzcy – stwierdził Świderski.
Katarzyna Paw: Biało-czerwoni rozpoczęli już udział w czwartym turnieju Ligi Narodów w Mediolanie. Jakie wnioski można wysnuć po ich dotychczasowych występach?
Sebastian Świderski: Pomysł Vitala Heynena na naszą reprezentację już chyba nikogo nie dziwi. To powtórzenie ubiegłorocznego planu, który – jak wiemy – zakończył się sukcesem. Nasza gra wprawdzie faluje, ale widać, że część zawodników jest już w wirze walki. Inni potrzebują jeszcze trochę czasu, by złapać reprezentacyjną formę i się zgrać. Wprawdzie ostatni turniej w Iranie zagraliśmy słabiej, jednak oceniam tę edycję Ligi Narodów na plus, zwłaszcza że za wyjątkiem pierwszego turnieju nie graliśmy jeszcze w swoim optymalnym zestawieniu.
Swoją szansę najlepiej wykorzystują młodzi zawodnicy tacy jak chociażby Norbert Huber, którzy udowodnili, że już teraz stanowią konkurencję dla pewniaków do gry w kadrze. Pana zdaniem będą w stanie już w tym sezonie przebojem wedrzeć się do składu na kwalifikacje olimpijskie czy mistrzostwa Europy?
– Każdy ma na to szanse. Podejrzewam, że Vital Heynen ma już w głowie trzon zespołu na najważniejsze imprezy tego sezonu i brakuje mu tylko pojedynczych klocków, czyli kilku zawodników na poszczególnych pozycjach. Chce sprawdzić ich w grze pod presją, na co teraz jest najlepszy czas. Wciąż bowiem walczymy o Final Six w Chicago, gdzie Polonia chciałaby zobaczyć mistrzów świata w akcji. Aby jednak tak się stało, pozostałe nam do zakończenia fazy interkontynentalnej mecze trzeba zagrać na maksa.
Do wyjazdu do Chicago potrzebne nam są już tylko zwycięstwa. Patrząc na dyspozycję czekających na nas przeciwników, w tym Serbii i Włoch, jest to cel do zrealizowania?
– Uważam, że tak. Kolejni przeciwnicy za wyjątkiem Serbów i Włochów w teorii nie należą do najmocniejszych. Serbia w tej edycji Ligi Narodów sporo eksperymentuje i buduje swoje zaplecze. Podstawowi zawodnicy dostali od trenera Nikoli Grbicia więcej wolnego, powoli wracają do gry i tak jak my wciąż walczą o Final Six. Z kolei z Włochami w ich kraju czy to na poziomie reprezentacyjnym, czy klubowym zawsze bardzo dobrze nam się grało i moim zdaniem zarówno oni, jak i Serbowie są w naszym zasięgu. Najważniejsze jest jednak to, żebyśmy patrzyli na siebie, a nie na innych.
Włochy bardzo dobrze nam się kojarzą, gdyż we wrześniu polska reprezentacja obroniła tam tytuł mistrza świata. Zarówno Serbowie, jak i Włosi byli naszymi rywalami w bitwie o półfinał mundialu.
– Myślę, że o tym, co się wydarzyło na mistrzostwach świata, nikt już nie pamięta i żadna z drużyn nie postrzega tej rywalizacji w kategoriach rewanżu. Raczej traktowałbym te starcia jako nowe rozdanie i etap przygotowań do kwalifikacji olimpijskich.
Awans do turnieju finałowego Ligi Narodów to lepsza droga do przygotowania się do najważniejszych imprez tego sezonu niż spokojny trening bez konieczności zmiany strefy czasowej?
– Jeśli nie awansujemy do Final Six, zawodnicy dostaną więcej wolnego przed kolejnymi imprezami tego sezonu, których w tym roku jest naprawdę sporo. Wierzę jednak, że nasi reprezentanci wyjdą na boisko z myślą o tym, żeby jak najlepiej się zaprezentować i wygrywać, bo tylko tak buduje się mentalność zwycięzcy. Za rok igrzyska olimpijskie, więc na pewno każdy z zawodników ma ambicje, by znaleźć się w kajecie Vitala Heynena na promowanej pozycji.
Rozmawiała Katarzyna Paw.
Więcej na Przegląd Sportowy.
Artykuł Sebastian Świderski: Pomysł Heynena na kadrę nikogo już nie dziwi opublikowany na Strefa Siatkówki - Mocny Serwis.